Skocz do zawartości


Zdjęcie

Harmonogram Króla: Relacja z wojny


5 replies to this topic

#1 Norad

Norad

    GOSU

  • Royal Quest Community Manager
  • 1460 Postów:

Napisany 12.09.2018 - 14:02:00

Prośby zostały wysłuchane!

Sprawdzimy się zatem w konkursie literackim!

 

b98658eb414e6.png

 

W kolejnym tygodniu zmagań Harmonogramu Króla pragniemy Was zaprosić do rywalizacji, której celem będzie opisanie oblężeń zamku lub swoich własnych walk PVP z gry. Może to być krótka historyjka, wierszyk... poemat. Właściwy wybór zostawiamy Wam, tak jak to zrobił Peja. Zaznaczamy jednak, że głosy w stylu "wiecie co z nim zrobić", będą usuwane ;)

 

Termin konkursu: 12-23.09

Długość opowieści: min. 1 200 znaków ze spacją (nie dotyczy wierszy)

Zgłoszenie: W formie komentarza do tego wpisu, jako prywatna wiadomość na PW (Norad) lub poprzez Facebook (PW na kanale Royal Quest Polska)

Ogłoszenie wyników: 24.09

Nagrody: 7 dni premium za zaakceptowane zgłoszenie, 1 z 5 zaproponowanych pupili

Nagrody główne: Premium i pupil to tylko podstawa, ze zwycięzcą porozmawiamy indywidualnie i przygotujemy coś ekstra!

 

Uwaga: Mając na uwadze trudne do zrozumienia zgłoszenia z ubiegłych tygodni, do tego konkursu dopuszczamy jedynie teksty pisane po Polsku (translatora nie uwzględniamy).

 

Trzymamy za Was kciuki!


  • Dzidowa likes this

#2 Jekan313

Jekan313

    Świeżak

  • Members
  • Pip
  • 16 Postów:

Napisany 13.09.2018 - 20:30:41

Przywykłem do tego, że większość graczy to rasistki, ale dla administrowania grą, aby wspierać brutalną dyskryminację, jest to dla mnie szokiem!



#3 Irvette

Irvette

    Świeżak

  • Members
  • Pip
  • 1 Postów:

Napisany 14.09.2018 - 09:41:26

W końcu przychodzi dzień, w którym musisz stawić czoło przeciwnikom, w którym musisz przygotować się do ciężkiej walki na śmierć i życie i musisz być pewien, że poradzisz sobie wraz z drużyną, że zniszczycie wroga i to na was spłynie fala chwały. Wiesz, że się uda, bo jesteście zgrani, potraficie razem zdziałać wiele, jakbyście czytali w swoich myślach... bo jesteście przyjaciółmi. 
Prawie całą noc nie spałam. Nie mogłam zmrużyć oka, bo ciągle głowę zajmowały mi myśli o starciu, które dziś nas czeka. I tak oto, totalnie niewyspana, miałam wziąć udział w oblężeniu, które miało być niezwykle ważne. Cudownie. Wszystko spapram. Wzięłam kilka głębokich wdechów. 
- Oni mnie chyba uduszą - wyszeptałam sama do siebie, łapiąc się za głowę.
Nie byłam nawet w stanie nic zjeść. Nerwy zżerały mnie od środka. To miało być moje pierwsze starcie. Takie prawdziwe. Wcześniej brałam udział w oblężeniach, lecz były one formą zabawy, a dzisiejsze było niezwykle ważne, gdyż mieliśmy dużą szansę na wygraną i mogliśmy stanąć na równi z najlepszymi ludźmi naszych krain. 
Tylko... Czy ja dam rade?
Ruszyłam na spotkanie z chłopakami. Na pewno już siedzieli razem i omawiali strategię walki. Ja nie byłam najlepsza w planowaniu takich rzeczy. Wolałam, gdy przedstawiono mi moje zadanie i starałam się je spełnić. Chłopcy o tym wiedzieli, więc nawet nie namawiali mnie do obecności na takich spotkaniach.
Weszłam spokojnie do sali treningowej. Rozmawiali w trójkę i byli tak skupieni, że nawet nie zauważyli mojego wejścia. Zauważyłam, że są trochę poddenerwowani, więc dla rozluźnienia atmosfery postanowiłam coś zrobić. 
Zakradłam się do nich i skoczyłam jednemu z nich na plecy. Krzyknął i wszyscy w szoku spojrzeli na nas.
- Jesteś chora kobieto - powiedział Bartek, spojrzeliśmy po sobie i po chwili wszyscy wybuchnęliśmy wszyscy śmiechem.
W krainach wszyscy kryli się pod pseudonimami, o nie chciano zdradzać swych tożsamości, lecz nasza paczka wiedziała o sobie wiele i posługiwaliśmy się prawdziwymi imionami.
Po chwili chłopcy kontynuowali omawianie strategii, lecz w luźniejszej atmosferze. Przydzielali sobie zadania i stwarzali możliwe scenariusze. Czułam się totalnie zdezorientowana. Wiedziałam, że dzisiejsze starcie będzie ważne i że mam naprawdę świetną drużynę, ale bałam się, że nie spełnię swojego zadania jak należy.
Bartek, jako najbardziej doświadczony, rozdawał zadania i tłumaczył wszystko dokładnie. Słuchałam uważnie co mówił Arkowi i Sewerynowi. Tu już nie chodziło o zabawe. Istotne było skupienie, bo bez odpowiedniego planu działania na oblężeniu będą utrudnione. Przyszła kolej na tłumaczenie mi moich zadań.
- Ty skup się na trzymaniu supportów możliwie jak najdłużej na stunach. Bez leczenia padną jak kaczki. No generalnie skup się na odstraszaniu i staraj się nie zginąć - powiedział Bartek.
Teoretycznie? Zadanie bardzo proste, prawda? Ale stres, który przeszywał całe moje ciało, nie pozwalał mi nawet spokojnie odpowiedzieć, więc tylko przytakująco machnęłam głową. 
Przez kilka kolejnych minut Bartek jeszcze przedstawiał nam możliwe scenariusze i mówił co w danym momencie robić, ale tuż po zakończeniu, mieliśmy rozpocząć trening praktyczny. Musieliśmy przygotować się na różne ataki. Właściwie to najbardziej ja. Co prawda ćwiczyliśmy to już od kilku dobrych dni, ale ja wciąż w stresie o czymś zapominałam.
Minęły trzy godziny. Do oblężenia zostały już tylko cztery. Skończyliśmy trening i postanowiliśmy dać mięśniom odpoczynek. Udaliśmy się razem na środek stolicy, gdzie zawsze gromadziły się drużyny, które szykowały się na starcia. Często sobie dogryzali, pobudzali swoją wewnętrzną złość, by potem, w trakcie oblężenia, wyładować się na przeciwnikach. Ale czy to dobrze? No nie bardzo. Bez wewnętrznego spokoju zapomina się o wszystkim co się trenowało, działa się impulsywnie, a to nie o to chodzi. 
Siedzieliśmy na spokojnie rozmawiając. Chłopcy byli podekscytowani tym, że dziś może się nam udać. Mamy naprawdę dobry zespół. Oby tylko im nie odbiło, jeśli już będziemy "kimś". 
Czas mijał nieubłaganie szybko. Zostało tylko pół godziny do oblężenia. W stolicy już roiło się od naszych przeciwników. Wiedziałam, że to jeszcze nie wszyscy, których spotkamy już niebawem. Coraz bardziej zjadały mnie nerwy. Chłopcy wiedzieli, jaka jestem nerwowa i starali się mnie uspokoić, na próżno. Było trzeba ruszać.
Dotarliśmy pod zamek. Cały czas zaciskałam pięści. Paznokcie niemal przebijały mi skórę. Były tu tłumy. Bartek zauważył jak się stresuję. Podszedł do mnie bliżej i objął.
- Będzie dobrze, nie denerwuj się - powiedział spokojnym głosem - damy sobie rade. Wierze, że Ty poradzisz sobie świetnie.
Jego słowa mnie trochę uspokoiły. Mieć takiego przyjaciela to skarb. W sumie mieć takich jak jest cała moja trójka to coś pięknego. 
Zacisnęłam zęby. Chwyciłam w dłonie kosę i w duszy powiedziałam do siebie, że jestem dobrym czarnoksiężnikiem, że dam rade. Chłopcy we mnie wierzą. Teraz ja uwierzę w siebie. 
Weszliśmy na zamek.
Prędko ruszyliśmy do przodu. Musieliśmy dostać się do klucznika tak szybko jak to tylko możliwe. Na samym początku nie mieliśmy żadnego oporu. Pomyślałam, że będzie dobrze. Byliśmy już w połowie drogi, gdy z boku zaatakowali nas przeciwnicy. Moje serce zaczęło galopować jak oszalałe. 
W ułamku sekundy oceniłam kto znajduje się w drużynie przeciwników. Dwójka łowców, czarodziej  i rozbójnik. Niedobrze. Szybko wyskoczyłam w powietrze i zadałam magowi duże obrażenia wskakując na niego z Werdyktem Żniwiarza. Oszołomiony stał w miejscu przez kilka dobrych sekund, a w tym czasie chłopcy zdążyli powalić już jednego z łowców. Wskoczyłam między walczącą grupkę i odstraszyłam ich Koszmarem. Padł kolejny łowca. Czarodzieja zamieniłam w uroczą i bezbronną owieczkę, rzucając się w kolejnej sekundzie na  rozbójnika, którego zaczęłam niszczyć chaosem. Zdjęłam z niego wszystkie możliwe buffy i był już prawie martwy, gdy uleczył go czarodziej. Lecz nie całkowicie. Wróciłam do pozbycia się czarodzieja. Ograniczyłam jego możliwości stunując, a chłopcy dobijali rozbójnika. Na końcu został już sam mag, lecz z nim nie było żadnego problemu. Ruszyliśmy dalej. W sumie do samego klucznika nie napotkaliśmy już żadnej drużyny, natomiast na samym środku... Trwała rzeź. 
Bartek szybko ocenił sytuacje.
- Czekamy aż się troche wybiją. Pewnie nie czują zagrożenia od naszej strony - puścił mi oczko - ale nie mają pojęcia jak niebezpieczni jesteśmy. 
Co chwilę dołączała do nich jakaś drużyna, ale częściej padali jak muchy. Wiedziałam, że walka o klucz będzie naprawdę trudna. Ale przecież damy radę. Chyba.
Starałam się w nas nie wątpić, ale nagle zaatakowano nas od tyłu. Rycerz ciemności, łowca, czarodziej. Tylko w trójkę? Damy radę!
Znów czarodziej oberwał z Werdyktu, a w tym czasie Arek wołał o pomoc. Rycerz się na niego uwziął. Seweryn szybko go wyleczył i chwile później Bartek zgładził łowce przeciwników. Postanowiliśmy najpierw dobić czarodzieja, bo był wyjątkowo miękki i na koniec zostawiliśmy rycerza. Z nim było trudniej. Rycerze są jak... Takie małe czołgi. Diabelstwo ciężko zbić. Ale poradziliśmy sobie świetnie. Tymczasem na środku ubywało coraz więcej ludzi. 
- Wchodzimy - powiedział stanowczo Bartek.
Tak też zrobiliśmy.
Łapaliśmy przeciwników od zewnątrz. Jeden po drugim schodzili. Byliśmy coraz bliżej linii prawdziwego zagrożenia. Moje serce biło jak szalone, ale mój umysł się wyciszył. Zamknęłam na sekundę oczy i wzięłam głęboki wdech. Dam radę... Dam radę... DAM RADĘ! Ruszyliśmy razem w tłum. Bartek sprawnie eliminował słabszych przeciwników strzałami, Arek niszczył z zabójczą szybkością każdego kto stawał na jego drodze, Szymon leczył tak dobrze jak nigdy wcześniej a ja starałam się ograniczać supportów przeciwników. Tak jak ustalaliśmy kilka godzin wcześniej.
Walka była zacięta. Nagle wypatrzył mnie jeden z przeciwnych łowców. Maszyna do zabijania. Zaatakował mnie. Starałam się bronić jak to tylko możliwe, ale czułam, że powoli nie daję rady...
- Seweryn! Pomocy! - Krzyknęłam z rozpaczą w głosie. Przyjaciel rzucił mi się na ratunek, a ja, czując jego wsparcie za plecami, obróciłam się i zaatakowałam szaleńczo mojego oprawcę. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw i oszołomiony padł prędzej niż myślał. 
Dobijaliśmy już resztki. Został nam ostatni przeciwnik. Miał klucz do zamku. Krzyżowiec. Kolejny czołg, ale nie taki mały. 
Rzuciliśmy się na niego. Bartek sprawnie zabierał mu HP ale to diabelstwo się tak mocno leczyło, że nie sposób było go łatwo położyć. I tu potrzebowali mnie. Musiałam tak bardzo jak to możliwe ograniczać jego wszelkie ruchy. Musiałam się bardzo skupić. I dałam radę. 
Kilka sekund później już uciekaliśmy z kluczem do portalu. Miałam nadzieję, że to już koniec.. Ale przed nami było jeszcze jedno starcie. I oni chcieli tego klucza tak samo jak my.
Wybraliśmy najkrótszą drogę. Biegliśmy ile sił i na szczęście zdołaliśmy uciec przed wszystkimi przeciwnikami. Poza jednymi, którzy czekali na nas przy portalu. 
Była to naprawde dobra drużyna. Wiedzieli z kim mają do czynienia, ale nie mieli pojęcia jak bardzo dużo chłopcy mnie nauczyli i jaki ekwipunek obecnie posiadam. Nie sprawdzali tego nawet. Wiedzieliśmy więc, że rzucą się na mnie jako pierwszą. Tak też zrobili. Szymon mocno skupił się na leczeniu mnie a w czasie, gdy bił mnie rycerz ciemności i łowca, drugim łowcą zajął się Arek i go zniszczył. Ich krzyżowiec nawet się nie zorientował, gdy dostał stuna i był bezbronny przez najbliższe trzy sekundy. W tym czasie padł kolejny ich łowca. Został rycerz ciemności i krzyżowiec. Najtrudniejszy duet do zniszczenia. Musieliśmy ich oddzielić. Odstraszyłam krzyżowca i starałam się go cały czas pilnować, by był na ograniczeniach. Chłopcy tymczasem zbijali rycerza ciemności. Naprawdę dobrego. Ale dali rade. Został nam krzyżowiec, którego cały czas trzymałam na stunach. Nie miał szans się z nich wydostać. Zbyt dużą wiedzą o nich dysponowałam. Nie zdążył się nawet wyleczyć, bo padł niewiarygodnie szybko. W tym czasie Seweryn już wkładał klucz do portalu. Nie mieli szans już nam przeszkodzić, ale spróbowali. W ostatniej sekundzie wylała się na nas fala przeciwników. Ale nie zdążyli. Wpadli w nas za późno. Zamek był nasz. Wygraliśmy oblężenie. 
Skakaliśmy z radości. Udało nam się. Nasz pierwszy wspólny zamek. Przytuliliśmy się wszyscy razem i gratulowaliśmy sobie wzajemnie. Chłopcy byli ze mnie dumni. Poradziłam sobie. Razem nam się udało.
Po chwili wyszliśmy dumni z naszego zamku i posypały się gratulacje ze strony innych drużyn. Niestety niektórzy nie byli życzliwi i już zaczęli się wygrażać, że to pierwszy i ostatni zamek, który do nas należy. Ale my wiedzieliśmy, że narobimy w krainach zamieszania i grono najlepszych poszerzy się o kolejną drużynę. Naszą.


~ Irvette


#4 Norad

Norad

    GOSU

  • Royal Quest Community Manager
  • 1460 Postów:

Napisany 14.09.2018 - 09:55:34

Przywykłem do tego, że większość graczy to rasistki, ale dla administrowania grą, aby wspierać brutalną dyskryminację, jest to dla mnie szokiem!

Jekan, przykro mi, że tak to odbierasz, ale jest to konkurs literacki, zatem nie wyobrażam sobie nagradzania kogoś za używanie translatora.

Będą jeszcze inne okazje do rywalizacji :)



#5 Jekan313

Jekan313

    Świeżak

  • Members
  • Pip
  • 16 Postów:

Napisany 14.09.2018 - 12:22:04

Jekan, przykro mi, że tak to odbierasz, ale jest to konkurs literacki, zatem nie wyobrażam sobie nagradzania kogoś za używanie translatora.

Będą jeszcze inne okazje do rywalizacji :)

Rozumiem, że cieszę się z udziału w konkursach, ale niestety, nie znam języka polskiego i muszę korzystać z pomocy tłumacza. Ale jeśli wprowadzisz takie ograniczenie, moi przyjaciele i ja nie będziemy mogli uczestniczyć.



#6 Norad

Norad

    GOSU

  • Royal Quest Community Manager
  • 1460 Postów:

Napisany 14.09.2018 - 12:32:15

Ale jeśli wprowadzisz takie ograniczenie, moi przyjaciele i ja nie będziemy mogli uczestniczyć.

To ograniczenie nie będzie obowiązywać we wszystkich konkursach.





Dodaj odpowiedź



  


0 Użytkowników czyta ten temat

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych